piątek, 30 kwietnia 2021

A po pracy...

...idziemy do klubu...

Projekt ten miałam zrealizowany już w zeszłym roku. Do uroczystego otwarcia zaprosiłam naszą koleżankę blogową. Niestety, pandemia nie pozwoliła nam się spotkać i wszystko odwlekło się w czasie. W tym roku sytuacja nie jest lepsza, więc zmuszona jestem przedstawić wszystko sama. Mam nadzieję, że ze wspomnianą koleżanką zrealizuję inny projekt...


Miron czekał na swoich pierwszych gości. Przygotował drinki, napoje, poczęstunek.


Chcąc uzyskać efekt błysków dyskotekowych, posłużyłam się aplikacją do obróbki zdjęć. I szczerze Wam mówię- NIGDY WIECEJ! Może i efekt jest, ale samo obrabianie zdjęć na bloga i instagrama( gdzie powinny być kwadratowe) zajęło mi kilka godzin. Po każdym zapisanym zdjęciu pojawiała się reklama. Wyobraźcie sobie, że fotek było około 100...



Goście przybyli tłumnie. Dziewczyny założyły seksowne sukienki, panowie koszule.


Rozmowy, tańce i dobra zabawa trwały naprawdę długo. Zresztą, co się będę rozpisywać. Zobaczcie fotki...








































A jak Wy bawiliście się na tej imprezie? I co sądzicie o zdjęciach obrobionych tą nieszczęsną apką? Ciekawa jestem Waszych opinii.

 

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Porządki na podwórzu

W sobotę, mimo doskwierającego mi od kilku dni bólu spowodowanego rwą kulszową (na którą cierpię już od wielu lat) postanowiłam zrobić trochę porządków na podwórzu. Ot, przyciąć lawendę, tuję i powyrywać chwasty, których na szczęście, dzięki położonej agrowłókninie, jest niewiele. W porządkach pomagała mi ochoczo Antosia. Wiecie, jaka ona jest- wszędzie jej pełno.




Do prac ogrodowych moje maleństwo wykorzystało akcesoria, które kiedyś zakupiłam dla niej w markecie budowlanym. 


Najpierw wyrywanie chwastów...



Następnie grabienie...




Teraz te wszystkie śmieci trzeba wynieść do pojemnika...






Na koniec trzeba podlać roślinki, żeby pięknie rosły.


Tak się ta moja maleńka napracowała, że w końcu padła ze zmęczenia.



I nie miała zamiaru wstawać. 



Prace ogrodowe odczułam już w postaci nasilenia bólu, ale satysfakcja wynagrodziła wszystko.
Teraz myślę, co zrobić na balkonie. Bo, wstyd się przyznać, ale tylko meble tam stoją, żadnych kwiatków.


W piątek, 30 kwietnia, w moim lalkowym miasteczku otwieramy klub/dyskotekę. Będzie nam miło, jeżeli dołączycie i wrzucicie na bloga fotki Waszych lalek w odpowiednich strojach i pijących drinki. Liczę na Waszą kreatywność, kochani.