piątek, 26 lutego 2021

Czy ja o czymś nie wiem?

Ariana siedziała w salonie i przeglądała katalog sukien ślubnych,  gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Poszła otworzyć. Okazało się, że z wizytą przyszła Michalina. 







Michalina usiadła w fotelu, a Ariana zaproponowała kawę i ciasteczka. Poszła do kuchni.





Michalina zauważyła leżący na stoliku katalog i zaczęła go przeglądać. 



Kiedy przyjaciółka przyniosła kawę, od razu zapytała ją o to.
- Ari, czy ja o czymś nie wiem?  



- No, w sumie nie zdążyłam Ci jeszcze powiedzieć, że Twój brat poprosił mnie o rękę w Walentynki.


- Co?! I nie zadzwoniłaś do mnie?! Nie pochwaliłaś się?!
- Przepraszam. Sama jeszcze nie mogę w to uwierzyć. Nie sądziłam, że Iwo jest gotowy na taki krok.
- To fakt. Moj brat nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Pokaż pierścionek i opowiadaj, jak to zrobił...


Ariana pokazała przyjaciółce pierścionek, który dostała od narzeczonego i opowiedziała że szczegółami o całym tym wydarzeniu.


- Ariano, tak się cieszę. Moje gratulacje, kochana. Kiedy ślub? - nie patyczkowała się Michalina, przytulając przyjaciółkę.


- Nie rozmawialiśmy jeszcze o tym. Na razie jest dobrze. A suknie przeglądałam z ciekawości.


- Nie martw się. Pojedziemy do salonu i z pewnością wybierzesz sobie najpiękniejszą suknię na świecie. Ale nie przyszłam do Ciebie ot, tak sobie. W przyszłym tygodniu zabieram Cię na wystawę. W naszym miasteczku jakaś kobitka otworzyła Centrum Kultury i Sztuki i na początek robi wystawę swoich obrazów.



- Świetny pomysł. Może być fajnie.- zgodziła się Ariana.



Michalina jeszcze raz przejrzała katalog z sukniami ślubnymi. Niektóre nawet przykuły jej uwagę.


Dziewczyny poplotkowały jeszcze trochę, zanim się rozstały.




Pamiętacie, że można jeszcze zgłaszać chęć udziału w zabawie rocznicowej? Do czwartku, 04.03 macie czas. Zapraszam serdecznie!


poniedziałek, 22 lutego 2021

Mattelki i kloniki


W zeszłym tygodniu miałam przyjemność gościć u siebie osiem panienek należących do córek moich znajomych. Przyjechały po nowe ciuchy i, przy okazji, do SPA. W grupie tej znajdowały się trzy Mattelki, Anlily, Stefka, dwie mniejsze dziewuszki (chyba Glimma Girlz) i jedna no name.


Jak widzicie, stan panien nie jest najgorszy, ale włosy...ehhh.



W pierwszej kolejności kąpiel.


Potem nakładanie odżywki. Tak sobie towarzystwo posiedziało 6 lub 7 godzin, nie pamiętam dokładnie.


Po tych kilku godzinkach włosy rozczesałam. O dziwo, tylko jedne nie odzyskały kondycji, więc zakręciłam papiloty. Bałam się wrzątkować...



A oto efekt końcowy moich kilkudniowych zmagań z szyciem i dzierganiem.
Laleczki zostały ubrane, że tak powiem, parami. Aby nie było kłótni między dziewczynkami, zrobiłam po dwa stroje takie same, różniące się jedynie kolorystyką. A że dziewczynki mają po kilka lat, ze względów bezpieczeństwa, darowałam sobie wszelkie zapięcia i mocowanie ozdób.


Suknie balowe.


Sukieneczki.


Sukienki szydełkowe.


Cieplejsze stroje na zimę. 


A to cała ferajna razem.

Laluszątka już wróciły do swoich właścicielek. Obie kilkulatki szczęśliwe i zadowolone z wykonanej przeze mnie pracy. A jak Wam się podoba?

A tak na marginesie, już czekają kolejne panny do zrobienia. Dwie z nich zostają u mnie. Zgadniecie, które?









piątek, 19 lutego 2021

Bo nie samą Barbie człowiek żyje...

 Wielkimi krokami zbliża się kolejna, czwarta już, rocznica mojego bloga. Nie myślałam, że tyle pociągnę...To dzięki Wam, moi drodzy czytelnicy, ten blog istnieje i SERDECZNIE WAM DZIĘKUJĘ. Także za wszystkie komentarze, miłe słowa, odwiedziny. Dziekuję tym, których miałam przyjemność poznać osobiście i tym, których może jeszcze poznam. Dziękuję za wszystkie prezenty, które do mnie przyjeżdżają, stworzone z sercem i pasją. To wszystko tworzy tego bloga. WY go tworzycie razem ze mną. 

Co się zmieniło przez te kilka lat? Wiele... Zaczynałam blogować mając trzy lalki płci żeńskiej, bo miał to być blog o szyciu, budowaniu mebli, tworzeniu dodatków. Wtedy nie byłam kolekcjonerem, ale teraz też nie jestem. W tej chwili mój zbiór lalek różnych liczy około 60 sztuk, więc żadna kolekcja. I mam tu na myśli wszystkie posiadane przeze mnie lalki,  włączając dzieciuchy i bobaski. Zajmują one (bez dzieci i bobasów, które są w pudełku) trzy półki na regale. Kilka panien opuściło mój dom...




Ubrań mam dwie półki na tym samym regale. Część moich uszytków i udziergów poszła w świat, częściowo z braku miejsca, częściowo ze znudzenia.


Mebli, dodatków, akcesoriów nazbierałam (a raczej większość stworzyłam sama) 14 największych pudeł kartonowych z pepco czy tesco i 6 średnich. Tego zdecydowanie mam najwięcej. Ale i stworzenie zajęło mi najwięcej czasu...
Do tego dochodzi jeszcze po pudle Paolkowym i Antośkowym.




Dobra, dość podsumowań. Czas na tę przyjemniejszą część postu rocznicowego.
W tym roku postanowiłam, że prezentem rocznicowym będzie nie ciuch dla Barbie czy Kena, a dla Paolki. Już widzę, jak niektórym się oczka zaświeciły a mordki uśmiechnęły, hi hi...


Tak naprawdę jest to komplecik, sukienka i butki z kwiecistej tkaniny. Powiem Wam szczerze, że strasznie mi się ten komplecik podoba i gdy już obrobię się z zaplanowanym szyciem,  dla moich dziewczynek też taki stworzę.


Komplecik prezentuje Manica.





Mam nadzieję, że prezent przypadł Wam do gustu i zechcecie wziąć udział w zabawie. Kto chce zdobyć nowe ciuszki dla swojej Paolki lub Jolinki, bo na te panienki też pasuje, niech zostawi ślad w komentarzu. Na zgłoszenia czekam do 4 marca, a następnego dnia wylosuję zwycięzcę. 




Coż, pozostało mi jedynie jeszcze raz SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ za Wasze serce i zaprosić do zabawy. 
Buziaczki, kochani...