niedziela, 30 sierpnia 2020

Toto. Kocia znajda.

 Pamiętacie, jak nieco ponad rok temu przedstawiłam Wam Klarę, kocią przybłędę? Teraz jest już dorosłą, dumną damą. I, jak na szylkretkę przystało, ma charakterek.
W tym roku trafił do nas kociak, którego znajomy znalazł błąkającego się przy torach kolejowych. Niestety, jego Rudy nie zaakceptował nowego mieszkańca. I tak pięciotygodniowe kocię trafiło do naszego domu. Na początku nie było łatwo. Klara warczała na niego i prychała, ale w końcu Toto został zaakceptowany. Zapytacie, dlaczego Toto? Otóż, syn zapytał mnie " Co to?" - mając na myśli płeć małego. Ja, niewiele myśląc, palnęłam- Toto. I kwestia imienia została załatwiona. 

Toto ma w tej chwili cztery miesiące. Jest koloru kremowego, z cynamonowymi prążkami (tabby). Z Klarą tworzą niesamowity duet, często razem biegają i bawią się.






Gdzie ja, tam koty. Klara zawsze blisko, ale nie w zasięgu ręki. Toto, gdyby mu pozwolić, wlazłby na głowę.









Jak Wam się podoba ta para?




piątek, 28 sierpnia 2020

Herbaty?

Carla i Manica postanowiły napić się herbaty...




















Zestaw z filiżankami jest mocno niekompletny ( brakuje talerzyków w ilości trzy), a nabyłam go z innymi rzeczami dla Barbie. Wielkością nie pasował w żaden sposób i miałam go posłać w świat. Jednak okazało się, że dla laleczek Paola Reina jest w sam raz... Jak Wam się podoba? Lubicie pić herbatę z filiżanki? Czy raczej kubka lub szklanki?


poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Paolki we fioletach

Że lubię fioletowy, wie chyba każdy. Nie mogło więc zabraknąć ubrań w tym kolorze w szafie moich Paolek. 
Carla ma sukienkę z dzianiny ( majtkowej) z naprasowanymi kwiatuszkami, do tego butki z tkaniny w pasującym odcieniu.
Manica dostała sukienkę zawiązywaną na szyi i butki z tkaniny w drobne kwiatuszki. 







A Wy lubicie fioletowy? Bardzo jestem ciekawa Waszych ulubionych kolorów.



piątek, 21 sierpnia 2020

Ania

Ubrała się na żółto i poszła na podwórze...












Jej komary nie żarły ( w przeciwieństwie do mnie), a pora wieczorna...

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Weekend w Gdańsku.

Moja druga połowa ( a może mój drugi połówek) zabrała/zabrał mnie na wycieczkę do Gdańska.

Ogólnie, miasto mnie nie zachwyciło. Jest , jak dla mnie, ciasno i klaustrofobicznie. Trafiliśmy na Jarmark Dominikański,  więc ludzi było jak mrówek.

Architektura zabytków jest wspaniała, jest co oglądać, ale zrobić ładne zdjęcia - graniczy z cudem. Poza tym, słońce nie ułatwiło mi pracy. Wiele fotek było prześwietlonych i nie nadawało się do publikacji.

Najbardziej podobał mi się Falochron Zachodni i Zielona Latarnia, do których skierowaliśmy pierwsze kroki.

Na wycieczkę zabrałam tylko jedną lalkę, tę, która została moją małą mną, Nataszę.



Jedziemy do Gdańska...


A to ja i moja mini ja...





Widok na Falochron Wschodni i czerwoną latarnię.


Widok na Falochron Zachodni i zieloną latarnię.





Zabytki Gdańska ( tylko te, których fotki jakoś wyglądają) w przypadkowej kolejności...





Prawie jak w Wenecji...






Fontanna Neptuna.








Ten budynek spodobał mi się najbardziej...


Upominki kupione, wracamy do domu.


Czy chciałabym jeszcze wrócić do Gdańska? Raczej nie.