piątek, 29 maja 2020

Na niebiesko Antosia...

Antosia rzadko się tu pokazuje. Postanowiłam to naprawić i wrzucam kilka jej fotek w niebieskich ciuszkach. 






Czyż ta kruszynka nie jest urocza?

poniedziałek, 25 maja 2020

Zakupy dla Roxy

Po wizycie u weterynarza, Zuzanna wybrała się na zakupy dla swojej kotki, Roxy. Sklep zoologiczny w miasteczku Dlubaniny Lalkowe prowadzi od niedawna Matylda. Nie jest duży. Jednak Zuzia zajdzie w nim wszystko, co potrzebne.


Zuzia weszła do sklepu i od razu powiedziała, że chce kupić jakąś dobrą karmę dla kota.


W międzyczasie rozglądała się, co mogłaby jeszcze nabyć, aby jej podopieczna była szczęśliwa.





Matylda podała najlepszą karmę.
- Jeszcze jakąś miseczkę. - poprosiła Zuza.



 - I może transporter jeszcze- wyliczała dziewczyna.


- O! Jeszcze drapak. Ten z różowym pomponem.


Matylda podała wszystko, czego chciała Zuzanna.


Podliczyła rachunek, Zuzia zapłaciła.



Ze sklepu wyszła obładowana na obie ręce, ale z przekonaniem, że zrobiła coś dobrego dla swojego pupila, kotki Roxy.

piątek, 22 maja 2020

Zuza z kotkiem na badaniach

Pamiętacie, Oskar dał Zuzi w prezencie gwiazdkowym małego kotka. W trosce o jego zdrowie, dziewczyna postanowiła pójść z nią( bo to jest kotka, ma na imię Roxy) na badania do gabinetu weterynaryjnego.


U Ani w gabinecie akurat nikogo nie było, więc Zuza weszła z Roxy.



Pochwaliła się przyjaciółce futrzakiem. 
- Jestem taka szczęśliwa z Oskarem. On spełnia wszystkie moje marzenia.


- Chodź z tym maleństwem. Zbadamy, zważymy i zaszczepimy.- powiedziała Ania.





Okazało się, że kociak jest zdrowy, więc Ania zaszczepiła go i poinstruowała Zuzię:
- Pamiętaj, żeby Roxy miała zawsze miseczkę świeżej wody. Koty z reguły mało piją, więc pilnuj tego.


-A jaką karmę jej podawać? Przez te kilkanaście tygodni od świąt dawałam jej jakieś jedzenie z marketu.
- Możesz oczywiście dawać takie, ale ono mało wartościowe jest. Lepiej kupować karmę renomowanej marki, która jest zdecydowanie zdrowsza- odpowiedziała pani weterynarz. 


- Tak zrobię. Dzięki za dobre rady. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.

Zuza z gabinetu weterynaryjnego pobiegła do domu, zostawić Roxy, a następnie do sklepu zoologicznego.

poniedziałek, 18 maja 2020

Jak zrobiłam buty z tkaniny dla Paoli Reiny?

Powiem Wam szczerze, że zakochałam się w mojej Carli- Paoli Reinie. Mogłabym na nią patrzeć godzinami. Nie dziwne więc, że chcę też szyć dla niej i robić butki. I właśnie o butach dzisiaj. Próbowałam zrobić ze skórki ( a raczej tworu skóropodobnego), ale coś nie pykło. Nie wiem, może za gruby ten materiał...może brak umiejętności... Ale poradziłam  sobie inaczej. Stworzyłam butki z tkaniny bawełnianej, na podeszwie z pianki.

Oto poszczególne etapy mojej pracy. Może komuś się przyda...


     W pierwszej kolejności narysowałam elementy            ( posiłkując się gotowymi szablonami, o ja leniwa...)
na wybranej tkaninie, z tym , że wierzch bucika narysowałam dwa razy- lustrzane odbicia. Nasze buciki po lewej stronie też będą ładnie wyglądać.


Z kawałka kartonu wycięłam wkładki naszych butów.





Wkładki okleiłam tą samą tkaniną.



Lustrzane odbicia wierzchu butów składałam prawą stroną do siebie i zszywałam górę. 


Wywinęłam na prawą stronę i przestębnowałam.


Zszyłam bok i ponacinałam dół, by było łatwiej kleić.


No i zapomniałam zrobić zdjęcia, kiedy kleję butki na lalkowej stopie. Po przyklejeniu wyglądało to właśnie tak.


Kiedy wkładka i wierzch butów były już sklejone, przykleiłam podeszwę z pianki. I tak sobie lalka stała...I stała...I stała...aż klej dobrze wysechł.


Nożyczkami obcięłam nadmiar pianki i...


Tadaaaaam! Oto efekt końcowy.  Może nie są idealne, ale trening czyni mistrza, więc będę trenować...

Co o nich sądzicie? Podobają się Wam?

poniedziałek, 11 maja 2020

Paolka...prezent imieninowy

W kwietniu miałam imieniny. Było, minęło. Jednak mój mąż- nie mąż sprawił mi nie lada niespodziankę z tej okazji. Kupił mi lalkę firmy Paola Reina, Carlę. Lalki te podobają mi się od dawna, jednak nie myślałam o tym, by mieć którąś u siebie. Ot! Ładne, miło się na nie patrzy u kogoś...

Carla przybyła zapudełkowana, w swoim oryginalnym stroju. Nie byłabym sobą, gdybym jej nie przebrała. Na powitanie uszyłam jej białą sukienkę w drobniutkie kwiatuszki i buty z tej samej tkaniny.
Na sesję zabrałam ją na balkon. Zapraszam do oglądania zdjęć.















Teraz dziewuszka czeka na ruchome ciało. Udało mi się kupić w dobrej cenie Jolinę, której urwę łeb bez żalu i przesadzę główkę mojej uroczej Carli. 
W planach mam też uszyć jej więcej ciuszków i butów.