piątek, 1 października 2021

Nie Barbie

 Dzisiejszy post poświęciłam klonikom, które stoją na półce i tylko cieszą oczy. No dobra, nie wszystkie cieszą oczy. Ale nie zabieram ich na sesje, tylko dwie miały swoje pięć minut w opowieści. Przyznam się Wam, że to bardzo trudne modelki. Nie chcą współpracować- ciężko ustawić główkę lalki, a co dopiero całą, a luźne stawy biodrowe nie ułatwiają zadania. Panny musiały pozować na stojakach.


Jak widzicie kloników u mnie nie jest dużo.

Petra, moja ukochana lalka z dzieciństwa (oczywiście,  to nie ten sam egzemplarz). Żadna Barbie nie była w stanie przebić urodą właśnie tej lalki. Trafiła do mnie w stanie bardzo dobrym, wymagającym jedynie wykąpania i uczesania. Uszyłam jej sukienkę podobną do tej, którą nosiła moja ulubienica z dzieciństwa, Party Petra. 






Betty Teen, kolejna lalka, którą bawiła się w dzieciństwie. Niestety, ta miała bardzo mocno wyciętą grzywkę,  więc ma maksymalnie pokręcone włosy, by przykryć tę niedoskonałość. Jej również uszyłam sukienkę na wzór tej, którą nosiła moja Betka.








Stefka, jaka jest, każdy wie. U mnie mieszkają dwie, ciężarna i skuterkowa. Obie dostałam od mojego chłopa, bez okazji.











Balleriny z moldem Karl. Od początku wiedziałam, że zostaną przeze mnie przerobione na podobieństwo Barbie sweterkowej i Barbie herbatkowej. Z efektu jestem zadowolona.














Ze zdjęć jestem bardzo niezadowolona, wybrałam nijakie tło, a nie pomyślałam, żeby postawić chociaż jakieś roślinki. Sesja wyszła mdła i bez wyrazu. Trudno. Mam nadzieję, że urodą dziewczyn choć trochę to rekompensuje.


14 komentarzy:

  1. Przepiękne suknie uszyłaś dla tych lalek - szczególnie ta różowa i ta biała - mistrzostwo!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, serdecznie dziękuję za piękny komentarz. Również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Kloniki też potrafią być urocze. Najbardziej podoba mi się Becia. :) Sama do dziś pamiętam moją pierwszą lalkę Barbiopodobną - miała pełną artykulację, tyle, że stopy w kostkach latały jej dookoła własnej osi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Petra, Betty i Pamelka to dla mnie takie wspomnienie dzieciństwa.
      Buziaczki.

      Usuń
  3. Aach, jaka śliczna Petra! Co tam tło, od razu zrobiło mi się cieplej na sercu, bo przypomniała mi się dawno zaginiona w pomroce dziejów moja Petra Gimnastyczka... Becia także jest śliczna, ma bardzo ciekawy rysunek oczek, a i pozostałe dziewczyny nie od macochy. Kloniki także mają swój niezaprzeczalny urok :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że moje kloniki Ci się podobają i wywołują serdeczne wspomnienia.

      Usuń
  4. Jak nie lubiękloników, tak te Twoje oglądam już drugi raz z prawdziwym zainteresowaniem. Balleriny powalają, są absolutnie the best! I Twoje ich stylizacje to powód do dumy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie lubisz kloników, a moje oglądasz drugi raz, to jest to najlepszy komplement, za który bardzo dziękuję.

      Usuń
  5. Najbardziej podobają mi się kloniki, które sama przerobiłaś. Pamiętam moje nieśmiałe plany założenia kolekcji Barbie i właśnie ta w sweterku była wtedy na liście życzeń.
    Petra i Betty wyglądają ślicznie. Mają u Ciebie dobrze, szczególnie Betty, której ktoś skrócił grzywkę na Reni Jusis :) Ty nie tylko ten fakt tak zamaskowałaś, że wcale bym nie zauważyła, ale na dodatek uszyłaś jej śliczną suknię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieśmiało powiem, że balleriny to taki mój mały sukces. Nie wiedziałam, że tak fajnie to wyjdzie. Dziękuję za słowa uznania.

      Usuń
  6. Nigdy nie miałam Petry ani Betty jako dziecko, ale doceniam ich urok. Petry dorobiłam się niedawno, może z dwa miesiące temu :D Za tym wydaniem Steffi nie przepadam, próbowałam polubić, ale koniec końców nie wyszło :/ A te Twoje wersje są super!

    OdpowiedzUsuń