poniedziałek, 28 czerwca 2021

Antosia i Pamelka

 Moje dwie kruszynki postanowiły dziś, że posiedzą na dworze. Wyniosłam im komplecik mebelków zakupionych w pewnym markecie budowlanym, a one zrobiły sobie lemoniadę. I tak sobie siedziały i gadały...




















Żeby zrobić te zdjęcia, musiałam usiąść na trawniku. I to był błąd. Moje cztery litery klapnęły na jakiegoś owada, który w odwecie użądlił mnie. I teraz mam nauczkę, by najpierw sprawdzić miejsce, a potem siadać...A tyłek boli...


19 komentarzy:

  1. Współczuję, ja po ukąszeniu zawsze mam olbrzymiego bąbla i potworny ból tego miejsca. Teraz, gdy tyle miododajnych roślin kwitnie jest zatrzęsienie tych żądlących owadów. Polecam okłady z rozdrobnionej cebuli - miazga i cebulowy sok bardziej działa niż same plasterki.
    Ciekawa jestem o czym to te dwie kruszynki gadały....
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie mam w zwyczaju drapać i dotykać miejsc po ukąszeniach i użądleniach, więc szybko się zagoiło.
      Pozdrawiam, Małgosiu.

      Usuń
  2. urzekające zdjęcia- wgapiam się z uznaniem!!!Bardzo fajne meble- a modelki prześliczne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super spotkanie i wspaniałe mebelki. Ja niestety jestem uczulona na jad osy, muszę szybko dostać zastrzyk.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj! Współczuję Ci bardzo. U mnie to pszczoła była, odgadłam po dokładnym obejrzeniu rany przy użyciu lusterka 😉🤣

      Usuń
  4. Słodkie maleństwa. Jak dobrze miały siedząc sobie na powietrzu. Współczuję użądlenia. Mam nadzieję, że już nie boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie boli.
      Moje kruszynki są takie słodkie, że mogłabym je ciągle ze sobą zabierać. Niestety, inne lalki też domagają się uwagi.

      Usuń
  5. Bidulka. Owady to dranie. Miło być lalką, bo można posiedzieć w ogrodzie nie zważając na upał.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też tak kiedyś usiadłam na osie (czasy kolonijne), tyłek miałam obolały. Śliczne mebelki i ślicznie ubrane laleczki. Latarnia tworzy klimat🌞

    OdpowiedzUsuń
  7. Te szklaneczki z limonką i słomkami są mega👍 Teraz dopiero zauważyłam👌

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedna pupka... Nadal boli, czy już lepiej? Fajne te mebelki! Czy one nadadzą się też dla barbiątek, czy za małe? Mam ten market w moim mieście... Hmmm... :* Super fotki, jak zawsze :-) I dbaj o zadek!

    OdpowiedzUsuń
  9. Poświęciłaś się dla sesji, ale efekty są świetne! Dwie kruszynki wśród traw na pewno miło spędziły czas... Mam nadzieję, że zdradzieckie ukąszenie już Cię nie boli!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja razu pewnego wybrałam się do pobliskiej puszczy i też miałam niemiłą przygodę z robalem, a konkretniej ujmując - kleszczem! Jest ich u nas zatrzęsienie! Na szczęście szybko zauważyłam nieproszonego gościa.
    A propos lalek - jaka świetna jest ta Pamelka! Ja też kiedyś miałam podobną, bodajże baletnicę, miała takie ażurowe rajtki. Niestety te dziewoje mają awaryjne kolana... moja baletnica uległa wypadkowi, nogę przykleiłam na stałe, a że nie zginała się już więcej, Pamelka zakończyła karierę.

    OdpowiedzUsuń