poniedziałek, 1 marca 2021

Jak się nie ma, co się lubi...

...to się lubi, co się ma, albo się to robi samemu...

Pamiętacie zapewne ballerinę, którą podarowała mi w styczniu znajoma z grupy fb. Gdy tylko ją ujrzałam, wiedziałam, że długo nie będzie baletem się zajmować. Prawie natychmiast po wyjęciu z pudełka, zaczęła się metamorfoza dziewczyny. 

Na pierwszy ogień poszły włosy. Nie robiłam rerootu, zaplotłam je w kilka warkoczyków. I tak siedziała sobie dobrze ponad miesiąc, a nawet półtora. 

Potem przyszedł czas na outfit.  Pomalutku dłubałam poszczególne części garderoby. Getry/ pończochy i majtki uszyłam z tiulu. Sweterek wydziergałam szydełkiem do knookingu, torebkę posklejałam z kawałka starej torebki ludziowej, kozaki pomalowałam lakierem do paznokci ( po wcześniejszym zmatowieniu papierem ściernym), okulary zrobiłam z oprawek, które kiedyś zakupiłam i szkiełka(?) od okularów 3D.

I wreszcie nadszedł ten dzień, gdy mogłam to wszystko poskładać do kupy. I jestem zadowolona z efektu. 

Dobra, nie trzymam Was dłużej w niepewności. Przedstawiam moją pannę SWETERKOWĄ.




Po lewej stronie zdjęcia skubnięte z netu, po prawej moje. 

Narobiłam jej sporo zdjęć, więc teraz trochę pospamuję...



















Jak Wam się podoba? 

Teraz z innej beczki...
Cztery z sześciu panienek, które przyjechały tydzień temu do SPA i po nowe ubrania są już gotowe do drogi powrotnej ( całe 4 km mają, hi hi).

Pamiętacie, jak wyglądały po przyjeździe?




Nieciekawie, co? 

Zabiegów pielęgnacyjnych nie fociłam, bo po co powtarzać. Skupmy się na ubiorach.
Znowu szyłam ciuchy parami. Dwa komplety składają się z koszulek i spódniczek, dla baletnic uszyłam natomiast tylko tutu, bo gorsety mają namalowane (masakra jakaś, po co tak lalkę oszpecać na całe życie...).





Tym sposobem rozwiązała się zagadka- które panny zostają u mnie- My Scene. Niestety, w zamiarze jest dać im nowe tożsamości, więc będą czekać w dłuuugiej kolejce, aż zrobię, co zaplanowałam. Chyba, że w tak zwanym międzyczasie coś wykombinuję.

17 komentarzy:

  1. No, przyznam, że efekt metamorfozy oczarowuje! Masz wiele zdolności, nie tylko dzierganie i szycie, zabiegi fryzjerskie ale i robienie torebek, czy umiejętne przerabianie obuwia. Sweterkowa jak malowanie. Jedyne, co rzuca się w oczy to te getry. Lepsze byłyby nieprzezroczyste. A co do odratowanych poprzez SPA i zostawionych lalek, jedyna satysfakcja , że prawie zgadłam, gdy pisałam : tylko nie one ;p ;D ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że getry nieprzezroczyste byłyby lepsze, ale po pierwsze- nie miałam na stanie żadnego cienkiego materiału w tym kolorze, a po drugie- w buty bym nie wcisnęła innych, ledwo te zdołałam (kozaczki są od jakiegoś klonika, rozcięte z tyłu).
      Dzięki za komentarz, Selinko.

      Usuń
  2. Panna sweterkowa rewelacyjna ♥ Torebkę sama bym nosiła. (O rety jak długo nie robiłam torebek) Sweterek tez cudny. Ja kiedyś pomalowałam buty lakierem i dziwne bo jedne są OK a z drugich lakier schodzi płatami. Baleriny w nowych tutu z pewnością oczarują małe właścicielki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Teresko. Marzy mi się jeszcze inna panna przerobiona z tego klonika, a najlepiej dwie( choć ta druga ma inny mold niż Karl, ale co tam...). Jak zdobędę lalki, to się zrobi.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Ale ona ma cudowne, wyczesane i bujne włosy. Bardzo śliczna torebeczka i buty. Sweterek chyba zrobiony na szpilkowatych drutach, śliczny. Właśnie szukam takich bardzo cieniutkich drutów do robienia sweterków lalkom. Getry też fajne. Wszystkie ciuszki są super :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa.
      Sweterek zrobiony szydełkiem do knookingu, rozmiar 2. Drutami nie potrafię niestety czarować.

      Usuń
    2. Ja znowu uwielbiam robić na drutach, a szydełkiem średnio. Muszę się nauczyć :)

      Usuń
  4. Fantastycznie ją odmieniłaś!! Wygląda niesamowicie, a z miny sądząc, doskonale o tym wie (Karle tak mają ;)). Panienki po spa także bardzo zadowolone (kurczaki... nie trafiłam :D) i wrócą do domu w eleganckich, nowych ciuszkach. A tym baletnicom zrobiłabym transplantację, bo pyszczki mają przyjemne - gorzej z ciałkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że moja praca tak Ci się podoba. Ciekawe, jak wyjdą pozostałe, które mi się marzą.
      Tak, baletnice naprawdę ładne. Różowe włosy mnie zachwyciły. A ciała...ehhh...

      Usuń
  5. Myślę, że panna jest piękniejsza niż w oryginale, bo ta oryginalna często ma zezolca, a Twoja jest idealna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iguś, dziękuję Ci bardzo. Takie słowa wiele dla mnie znaczą.
      Buziaczki.

      Usuń
  6. Pěkná panenka a svetřík jí moc sluší :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, Moniko, że moja panna Ci się podoba.

      Usuń
  7. Waw, it is very amazing, amazing transformation very well done 🤩🤩🤩

    OdpowiedzUsuń