poniedziałek, 8 czerwca 2020

Nad wodą




Marina i Oliwier wybrali się nad zalew w Lisowicach, nieopodal mojego miasteczka. Co prawda, ten kompleks wypoczynkowy jest jeszcze w budowie, ale dookoła można już spacerować.

Zdjęcia zakochanej pary trochę podobne do siebie, jednak nie było możliwości postawienia ich na ścieżce ( ludzi wkoło pełno), a ja nie mogłam zdecydować, które odrzucić...












Po zalewie pływa mnóstwo kaczek...






W wodzie żyją całe ławice ryb...




A to kulisy powstawania tych zdjęć. Jak widać, fotki robię telefonem...






Niedługo po naszym powrocie rozhulała się nawałnica z gradu  i deszczu. Niestety, moje bratki na balkonie mocno oberwały...



Tak wyglądało wejście na schody mojego domu...


A tak żółwiowa zagroda na podwórku...


Jeżeli dotrwaliscie do końca tego spamu zdjęciowego, to serdecznie gratuluję. I życzę miłego tygodnia.



29 komentarzy:

  1. Piękne i klimatyczne zdjęcia, Marina super wygląda w tej stylizacji, na pewno wyróżni się w tłumie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że sesja Ci się podoba. A Marinie przekażę, że ma fajną stylizację.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. urocza parka -
    ale tym razem
    to ławica ryb
    króluje :)))

    nie mogłam
    doczytać tej
    koszulki :///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryb w tym zbiorniku co niemiara...
      Na maila wysłałam fotkę koszulki, bo tekst nie nadaje się do publikacji na blogu.
      Buziaczki, Kochana.

      Usuń
  3. A mnie najbardziej urzekła Twoja różowa torebka ! A Oliwier taki sam i u mnie, tylko u mnie Martin :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sceneria fantastyczna, pełna darów naszej Matki Natury ;) Pozdrawiam i życzę dobrej nocy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę wyprawy nad wodę. Sukienka w groszki bardzo mi się podoba. Za to lodowe groszki o wiele mniej, szkoda tych ślicznych kwiatów no i żółwiki biedne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żółw na szczęście w domu był, więc nic się nie stało. Ale bratki połamane strasznie. Oberwałam i poszły do suszenia, będą zółwiowym pokarmem w zimę.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  6. Jaka ta sukienka w groszki śliczna !!! :):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Well... a beautiful summer day, complete with a young couple in love....how lovely. But all good things come to an end so.... the beautiful summer day ends with a storm. Tomorrow is another day! Beautiful photo story.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma czego gratulować, bo fotosesja była bardzo ciekawa od początku do końca! Para zakochanych na tle zalewu - śliczna!
    Równie interesujące zdjęcia zza kulis. Och, lubię takie :)))
    Ciekawostka meteorologiczna - zaskakująca, ale faktycznie pogoda lubi psocić figle :-)
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, dziękuję za tyle miłych słów. Cieszę się, że wszystkie fotki Ci się podobały.

      Usuń
  9. Jaki romantyczny wypoczynek w malowniczej okolicy! Marina i Oliwier z pewnością byli zadowoleni, że zabrałaś ich w tak uroczy plener. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię takie połączenia kolorów, jak jej włosy i sukienka :) U mnie też padał grad kilka dni temu, ale mi nie miał co zniszczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta panna w ogóle bardzo mi się podoba. I pomyśleć, że miała być dawcą ciała...

      Usuń
  11. Oo, nie ma to jak romantyczny spacer nad wodą! Na pewno Marina z Oliwierem bawili się świetnie! Szałowa sukieneczka :)!
    U nas też sypnęło gradem, ale tak strasznie nie było. Biedne bratki...
    W plener też najczęściej zabieram telefon :). Jak już tacham lalki, nie mam zwykle ochoty targać jeszcze aparatu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój aparat odmówił posłuszeństwa, nowego nie kupiłam i chyba już nie kupię. Przyzwyczaiłam się do telefonu.
      Buziaki.

      Usuń
  12. Miło Cię zobaczyć, choćby połowicznie ^_^ Mam włosy podobnej długości, no może troszkę krótsze ^_^ Laluszka ma śliczną sukienkę i buciki! jakie fajne, przezroczyste! Super fotki plenerowe :-) Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Butki kupiłam kiedyś na Ali...w trzech kolorach. Miały być dla chudych, ale okazały się za duże, to grubcie skorzystały.
      Całuję.

      Usuń
  13. Wspaniała sesja w plenerze, choć aż mam ciarki patrząc na zdjęcia, obawiałabym się czy lalki nie fikną do wody. Niefajny psikus pogodowy. Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrej aury.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam asekurację dla lalek w postaci mojego K, więc bałam się mniej...
      Serdeczności.

      Usuń
    2. Miałam asekurację dla lalek w postaci mojego K, więc bałam się mniej.
      Serdeczności.

      Usuń
  14. Z wrażenia aż szczęka mi opadła, cudna wycieczkowa sesja <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ładna sesja. :)
    Nas na razie grad tylko raz zaskoczył, też parę z moich roślin oberwało... :(

    OdpowiedzUsuń