środa, 13 marca 2019

Coś więcej o Karolinie...

I znowu będę Was nawiedzać zimowymi widokami...

Karolina przeprowadziła się do naszego lalkowego miasteczka tuż po przykrym wydarzeniu w jej życiu. A mianowicie po rozwodzie. W poprzednim miejscu zamieszkania został Marcel, jej były mąż  i , tymczasowo, synowie pary, bliźnięta,  Kacper i Kuba. Karolina już zdążyła się zadomowić w nowym miejscu.  Postanowiła sprowadzić do siebie chłopców,  którzy zgodnie z wyrokiem sądu mają mieszkać z matką. Zadzwoniła do Marcela i umówiła się z nim, że przywiezie bliźniaków w weekend. Spotkali się w pobliskim parku( A tak właściwie jest to moje podwórko w zimowej szacie)...





Chłopcy strasznie stesknili się za mamą i mocno się do niej przytulali..




Przy okazji spotkania rodzice ustalili szczegóły opieki nad malcami. Rozstali się w przyjaźni, więc nie było z tym problemu.




24 komentarze:

  1. Dzieciom musi być trudno, ale dobrze, że rodzice rozstali się bez gniewu i awantur. Karolina na pewno otrzyma dużo wsparcia od przyjaciół, a maluchy będą się często widywać z tatą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku dzieci tak bardzo nie cierpią, bo rodzice rozstali się w przyjaźni i będą wspólnie opiekować się maluchami.

      Usuń
  2. Podoba mi się historia Karoliny. Sama nie mam takich zdolności by tworzyć życiorysy moich lalek, a wiele na to zasługuje. Jednak zawsze chętnie czytam lalkowe opowieści innych kolekcjonerów. Lalki świetnie prezentują się w zimowej scenerii, mam nadzieję, że niedługo pojawią się w wiosennej! Bliźniaki są słodkie w tych malutkich czapusiach, za to Marcel to chyba hulaka i rozwód był z jego winy. No bo przecież nie przez Karolinę - taka urocza dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodem rozwodu była niezgodność charakterów...
      Każda z moich lalek ma jakąś historię, tylko jeszcze ich wszystkich nie przedstawiłam.

      Usuń
  3. To smutne. Każde takie wydarzenie napawa mnie smutkiem, choć moja Maggie też była rozwiedziona, a raczej porzucona i znalazła szczęście z drugim mężem Charlesem. Fajne te maluchy. U mnie dziś padał drobniutki śnieg, na szczęście nie zostawał tylko zaraz się roztapiał. W ogrodzie kwitną kwiaty, a tu śnieg. Wolę wiosnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię zimę i śnieg...Nie lubię natomiast wiosennych i jesiennych deszczów i pluch...
      Historia Karoliny i Marcela nie jest smutna, czekajmy na rozwój sytuacji...

      Usuń
  4. Oj czaruś z Marcela i chyba rozwód był z jego winy. W tym wszystkim cierpią dzieci. Szczęście w nieszczęściu, że rodzice rozstali się w zgodzie. Piękna zimowa sesja.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Dlubaninylalkowe,
    Cudownie jest widzieć, jak wszyscy się dogadują. Bardzo lubię ich śnieżne ubrania.
    Wielki uścisk
    Giac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Giac.
      Dziękuję za miłe słowa komentarza.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Realia życia, jak widać też lalkowego... cóż, najważniejsze, że rozstali się w przyjaźni i chcą dla bliźniaków jak najlepiej. Super zdjęcia, no i ubranka całej rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz sprawił mi ogromną przyjemność, Olu. Dziękuję.

      Usuń
  7. A really very charming post, Dlubaniny. I love how you have posed them all in the snow in those great looking crochet clothes and their adorable little sleighs. Very lovely!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieciaczkom musiało bardzo brakować mamy. Dobrze, że już są razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością da szczęśliwe.
      Buziaczki, Natalio.

      Usuń
  9. Wszyscy są ubrani fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że Karolinie udało się przejść przez rozwód z cywilizowany sposób i że nie utrudniają sobie z byłym mężem nawzajem życia... I szkoda, że się rozstali, bo na zdjęciach cała rodzinka wygląda modelowo, a do tego jak ślicznie odziana! Maluchy mają zabójcze spodenki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodenki maluchów przyjechały razem z nimi, to nie moje dzieło.
      Całuję.

      Usuń
  11. ponoć nic na siłę...
    no cóż, życie musi
    toczyć się dalej...

    OdpowiedzUsuń